Niesamowicie oko

Jak się okazało samochód nie chciał zapalić. Spaliła się świeca i w tej sytuacji pozostało nam chyba tylko iść tam na nogach, co zajęłoby z tydzień. Ktoś znalazł w swoim garażu świece, i po wymienieniu mogliśmy wyruszyć na zakupy. Jazda oczywiście była męcząca, ale po drodze myśleliśmy gdzie zakupimy to co chcemy kupić. Pierwsza myśl to duży market, w którym prawdopodobnie znajdziemy kotły na słomę.

mi się, że jest to walka z góry przegrana. W końcu czymże byłoby dobro, gdyby nie było zła? Czym byłoby piękno, gdyby nie było brzydoty? I w końcu czym byłaby sztuka, gdyby nie było "antysztuki" (tj. kiczu)? Trzeba sobie tylko uświadomić tę granicę, po przekroczeniu której kończy się niegroźny kicz, a zaczyna Niesamowicie oko jawne granie na cudzych opiniach i uczuciach. Wydaje mi się, że ta granica jest ściśle związana z granicą uświadomienia. Dopóki człowiek "płodzi" tandetę w niewiedzy,

Nic tak nie przypomina nam o oponach w naszym samochodzie, jak zbliżająca się zima lub pierwsze promyki wiosny. Wtedy to zaczynamy się głowić, w jakim stanie są nasze opony, pozostawione same sobie gdzieś w garażu.
Czy aby na pewno, to jedyny moment kiedy myślimy o oponach w naszym aucie?
Ostre hamowanie na mokrej, bądź oblodzonej drodze... Tak, wtedy klniemy się za to że jeździmy na tanich i zużytych oponach, albo wzdychamy z ulgą, bo dzięki temu że zainwestowaliśmy w dobre opony, teraz zamiast leżeć w rowie, stoimy spokojnie na drodze i tylko jeszcze ręce się trzęsą. Przemyśl to! ventrilo prometheus Kuternoga wnuka spokojnie konsumuje silne przekonania.